Oglądając mecz piłkarski skupiamy się głównie na wartości estetycznej i oceniamy umiejętności poszczególnych zawodników, ewentualnie doceniamy atmosferę na trybunach, które poprawia nasz odbiór widowiska. Jednak nie zawsze mecze są ciekawe, często nawet podczas nich przeklinamy i ostatecznie zdarza nam się zmieniać kanał na coś innego. Bardzo rzadko zdarzają się sytuacje, których byśmy nie przewidzieli i zdecydowanie są owiane nutką tajemniczości, która rośnie z biegiem czasu. Dziś właśnie przestawimy 3 sytuacje, które zaskoczyły widzów piłkarskich.

Magiczna główka Zidane’a

Mamy niedzielę, 9 lipca 2006 roku i finał mistrzostw świata pomiędzy Włochami a Francją. W barwach „Trójkolorowych” ostatni mecz rozgrywa jeden z najlepszych środkowych pomocników w historii, piłkarz Realu Madryt Zinedine Zidane, dla którego ten mecz jest ostatnim w jego karierze. Nie może być lepszego zakończenia kariery niż zdobycie tego tytułu; ta sztuka udałaby mu się już po raz drugi, ponieważ 8 lat wcześniej wygrał turniej we Francji, jak i Euro 2000 na boiskach Belgii i Holandii.

Ostatni mecz Zidane uwiecznił golem z rzutu karnego na 1:0, jednak nie z tego zostanie zapamiętany Francuz algierskiego pochodzenia. Piłkarz, który przez całą karierę uchodził za oazę spokoju i elegancji nagle w 110 minucie dogrywki uderzył z bańki Marco Materazziego, za co otrzymał czerwoną kartkę. Po meczu docierały pierwsze głosy o co tak naprawdę poszło. Okazało się, że Materazzi mówił obraźliwe słowa na temat jego siostry, natomiast cała sprawa nigdy nie miała oficjalnej, jednolitej linii, ponieważ Zidane starał się nie mówić zbyt wiele o tej sprawie, choć nie żałował swojego postępowania.

Francuz miał fantastyczną karierę, zarówno tę reprezentacyjną, jak i klubową, a skończył jako ten, który z główki w najważniejszym meczu raz na 4 lata potraktował swojego rywala, a w dodatku jego reprezentacja przegrała po rzutach karnych do których pewnie strzelający karne Zidane nie dotrwał…

Przesrana sprawa Garego Linekera

Czas na historię, której młodsze pokolenie może nie pamiętać, a i to starsze wcale nie musi o niej wiedzieć, bo prawda o niej wyszła kilkanaście lat później.

Jest rok 1990 i finały MŚ we Włoszech, mecz razy grupowej pomiędzy Anglią i Irlandią. Nasz bohater, czyli Gary Lineker strzela bramkę w 9 minucie spotkania, które kończy się remisem 1:1. Sytuacja, która sprawiła, że znajduje się w naszym zestawieniu jest lekko mówiąc… brudna, bo nasz bohater po prostu zrobił w gacie.

Lineker w przerwie narzekał na bóle brzucha, jednak nie zgłosił trenerowi, bo nie pozwalała mu na to ambicja; Lineker miał już 30 lat i wiedział, że to może być dla niego ostatni wielki turniej. Podczas starcia w środkowej strefie boiska nagle do akcji wkroczył ból żołądka i w efekcie reprezentant Anglii zrobił kupę w majtki. Na filmiku z tego meczu zobaczymy jak wił się po murawie próbując zmyć z siebie tę nieczystość, a aura była do tego sprzyjąjąca, ponieważ murawa była nasiąknięta. Co zabawne, Lineker przyznał, że obrońcy Irlandii nie chcieli go kryć z powodu ogromnego smrodu, który się wydział spod majtek.

Latający cios kung-fu

Ta historia jest zupełnie inna niż poprzednie dwie, ale też wynika z charakteru głównego bohatera, który chadzał własnymi ścieżkami, był zupełnie niepodrabialny, jednak przede wszystkim był wybitnym piłkarzem i geniuszem, który często przejawiał się w szaleńca. No, przecież nie darmo mówi się, że geniusze muszą być szaleńcami…

Eric Cantona, bo o nim mowa w 1995 roku podczas meczu z Crystal Palace otrzymał czerwoną kartkę za kopnięcie Richarda Shawa. To nie jest też tak, że był to nagły odpał genialnego Francuza, bo już w pierwszej połowie kilka razy kopał po nogach Shawa. Nawet w przerwie meczu Sir Alex Ferguson, czyli trener Manchesteru United, w którym wtedy występował próbował uspokajać krnąbrnego zawodnika. Czy na darmo? Oczywiście, że tak! Francuz po otrzymaniu czerwonej kartki schodząc do szatni wyprowadził cios niczym Bruce Lee, którym dosięgnął Matthewa Simmonsa, krzyczącego „Spie***aj , je***y francuski bękarcie”.

Po latach okazało się, że chłopak wcale nie należał do najświętszych i był już notowany przez miejscową policję, a sam gest Cantony przeszedł do historii, jak i sprawił, że na niego nałożono surowe konsekwencje. Musiał przepracować 120 godzin w postaci prac społecznych, jak i klub nałożył na niego 4 miesięczną dyskwalifikację. Angielskie brukowce pisały o tym na kilkanaście stron bijąc rekordy sprzedaży, jak i Sky Sports zanotował rekord sprzedaży dekoderów pokazujących angielską Premier League.

Po zakończeniu kariery Cantona został aktorem, który nie gra ról piłkarzy mając na swoich koncie ponad 20 ról filmowych.

Jak widzimy, bywają sytuacje, które potrafią zaskakiwać kibiców, ale one też są solą piłki nożnej. Takie historie jak Cantony, Zidane’a i Linekera będą jeszcze żyć latami i będą o wiele częściej opisywanie niż same spotkania, niezależnie od tego jaki był ich przebieg.

Dodaj komentarz